Z wielkiej chmury mały deszcz – tak można opisać mecz GKS Tychy z Widzewem Łódź. Zespoły podzieliły się punktami, a gola na wagę remisu w doliczonym czasie gry zdobył Łukasz Grzeszczyk.

Spotkanie dla kibiców GKS Tychy było „meczem rundy”, głównie ze względu na obecność na nim licznej grupy kibiców gości oraz zgodę utrzymującą się od wielu lat między tyszanami a sympatykami ŁKS Łódź. Był to też szlagier 9. kolejki Fortuna 1. Ligi.

Podopieczni Artura Derbina jednak źle weszli w mecz. To goście od początku przejęli inicjatywę, chętniej i groźniej atakując. Po niespełna kwadransie gry Konrad Jałocha już był w poważnych tarapatach, ale zdołał obronić strzał rywala. Widzewiacy przeważali, ale nie potrafili stworzyć sobie dobrych okazji podbramkowych. Po pół godz. gry do głosu doszli gospodarze, ale zmarnowali dogodną okazję.

W 34. min. sędzia zdecydował się przerwać mecz z powodu gęstego zadymienia murawy. To było następstwo szeregu efektownych opraw miejscowych kibiców, którzy wyjątkowo przygotowali się na to spotkanie. Był to też jeden z najciekawszych momentów pierwszej części meczu, który śmiało można było opisać stwierdzeniem „z wielkiej chmury, mały deszcz”.

Po zmianie stron podopieczni Artura Derbina zaczęli grać zdecydowanie lepiej. W 51. min. mecz ponownie został przerwany, tym razem przez uszkodzenie siatki w bramce Widzewa. Sześć min. później tyszanie wyszli z kapitalną kontrą, którą można było rozegrać na kilka sposobów, ale Kacper Janiak wybrał najgorzej – oddał strzał z dystansu, a piłka minęła cel. W 69. min. przyjezdni objęli prowadzenie po strzale z najbliższej odległości Danielaka. Fatalnie w tej sytuacji zachowała się defensywa tyszan, która zostawiła kompletnie niepilnowanego rywala w okolicach piątego metra.

Stracona bramka podrażniła tyszan, którzy zaczęli jeszcze śmielej atakować bramkę Widzewa. Dużo „wiatru” robili wprowadzeni Marcin Kozina i Kamil Kargulewicz, ale nic z ich akcji nie wynikało. Kiedy wydawało się, że tyszanie będą musieli uznać wyższość rywali pokazał się Łukasz Grzeszczyk. Kapitan GKS oddał ładny strzał z woleja i w doliczonym czasie gry doprowadził do remisu! Chwilę później tyszanie jeszcze dwa razy groźnie atakowali, ale wynik już nie uległ zmianie.

GKS Tychy – Widzew Łódź 1:1 (0:0). Bramka: Grzeszczyk (92.).
GKS Tychy: 13. Konrad Jałocha – 5. Maciej Mańka, 6. Nemanja Nedić, 30. Kamil Szymura, 11. Krzysztof Wołkowicz Ż – 24. Kacper Janiak (74, 79. Marcin Kozina), 4. Oskar Paprzycki (84, 17. Sebastian Steblecki), 25. Wiktor Żytek (67, 7. Jakub Piątek), 8. Łukasz Grzeszczyk, 14. Bartosz Biel (75, 27. Kamil Kargulewicz) – 10. Damian Nowak (67, 29. Tomáš Malec). Trener Artur Derbin.